Kaczka po pekińsku – pierwszy kontakt w Chinach

Kaczka po pekińsku – Pekin – Chiny

Zwiedzając Pekin, testowaliśmy na różne sposoby nasze kubki smakowe. Czasem należało po prostu zamknąć oczy i nie myśleć o tym, co właśnie wkładamy do ust, aby odtrącić odruchy żołądka. Dlatego często, zasiadając do kolacji, mieliśmy pewne obawy. Jednak smak, jaki ujawniła przed nami pekińska kaczuszka, był absolutnie wyjątkowy.

Cena: drogo
Nasza ocena smaku: 9/10
Wspomnienie: Chiny

KACZKA PO PEKIŃSKU  – KRÓTKA HISTORIA:
Danie to wcale nie pochodzi z Pekinu, jak można przypuszczać, lecz zostało wprowadzone do tego miasta wraz z cesarską dynastią Yuan (mongolską) w XIII wieku. Prawdopodobnie pochodzi z południa Chin. Za czasów dynastii Ming kaczka po pekińsku była rarytasem cesarskiego stołu i Zakazanego Miasta, a w czasach Qing zajadała się nią chińska klasa wyższa. Najsłynniejsze restauracje, które od połowy XIX wieku specjalizują się w serwowaniu tego dania to: Quanjude i Bianyifang. Pierwsza z nich chlubi się prażeniem kaczki w otwartym piekarniku, a druga w zamkniętym. Są to tzw. dwie szkoły przygotowywania tego specjału. My jednakże wybraliśmy odrobinę mniej znaną lokalizację. Wynikało to z prerogatywy czysto finansowej.

KACZKA PO PEKIŃSKU – W CHINACH:
Zamawiając kaczkę po pekińsku, w jednej z lepszych restauracji w dzielnicy Dongcheng, nie mieliśmy najmniejszego pojęcia, czy nam ta przygoda kulinarna zasmakuje. Byliśmy więc dość niespokojni.
Samo oczekiwanie na stolik, w kolejce do złudzenia przypominającej wielkością te z polskich przychodni, trwało pół godziny.

kaczka po pekińsku
Restauracja … o tej nazwie ukryta jest na piętrze. Obok hotelu Eden.

Gdy w końcu nastała nasza kolej, elegancko zmieniono nam obrus, zainstalowano nowe naczynia, usadowiono nas wygodnie i uraczono menu. Gdyby nie obrazki, niewiele, poza cenami, byśmy zrozumieli. Na szczęście wybrany przez nas obrazek okazał się kaczką po pekińsku (北京烤鸭). (O perypetiach z wyborem wina szczegółowo nawet nie wspomnę. Niech dowodem absurdu tej sytuacji będzie fakt, że sommelier zaczął targować się z nami o cenę trunku. I to, o zgrozo, zaczął ją obniżać, abyśmy tylko wybrali jedno jedyne, 16 letnie bordeaux, które dogorywało u niego na zapleczu. W Europie na taką okazję byśmy się skusili, ale na wyjazdach pijamy tylko lokalne 🙂 trunki, więc w Pekinie nie było wyjścia. Wybraliśmy wino Great Wall, szczep Cabernet Sauvignon. Made in China. Właśnie rano tego dnia wróciliśmy z trekkingu na Wielki Mur, więc nastąpiła swoista klamra kompozycyjna. Bardzo nam się to spodobało. O dziwo, wino okazało się więcej, niż znośne).

wino great wall

Wracając do kaczki. Po kilkunastu minutach samotności z winem, zostaliśmy uraczeni miseczkami z jakimiś bułeczkami, ciemnymi sosami (tianmianjiang), szalotkami, ogórkami, jakimiś placuszkami (teraz wiem, że były to bo bing) i… miseczkami cukru. Po chwili kucharz wjeżdża, na tak zastawiony stolik, ze skórą kaczki! WTF?! Zanim orientujemy się o co chodzi, przynosi nam kolejne talerze: mięso kaczki i mięso kaczki z fragmentami skóry. O co chodzi? Jak to jeść? Oczywiście mądrze, nawet nie przeczytaliśmy wcześniej zdania o tym daniu.

kaczka po pekińsku
Kaczka po pekińsku – sposób podania.

Szybki skan po okolicznych stolikach. Shit! Niestety. Wszyscy pałaszują jakieś inne, niewymawialne potrawy. Zgroza. Przyszedł więc czas na… pantomimę. W Chinach bardzo mało kto mówi po angielsku, więc umiejętności aktorskie czasem przesądzają o wzajemnym zrozumieniu. Pominę opisy własnego, jakże bogatego warsztatu. Najważniejsze: uśmiechają się i potakują, ergo: zrozumieli (pluralis, gdyż liczba odbiorców mojego pokazu wzrastała z każdym gestem). Myśląc, że wszystko załatwione, rozluźnieni widzimy, jak jeden z naszych rozmówców wraca do nas po krótkiej chwili. Zakłada gumowe rękawiczki i przysuwa sobie taboret, jakby chciał się przyłączyć do naszej uczty. Ja, czując porażkę swojego aktorstwa, pragnę przystąpić do obrony naszych porcji mięsa. Wino Great Wall szumi już powoli w głowie, zmęczenie po trekkingu również daje się odczuć, i mimo wrodzonej zadziorności postanawiam odpuścić pola. Na szczęście, kelner zaczyna pokazywać, co i jak mamy jeść. Czyli jednak sukces. Zupełnie opuszczam więc gardę, i z uśmiechem oboje dziękujemy młodemu pomocnikowi. Więc pamiętaj:

kaczka po pekińsku

KACZKA PO PEKIŃSKU – INSTRUKCJA:
SKÓRĘ KACZKI macza się w cukrze (!) i zjada bez żadnych innych dodatków. Naprawdę świetne w smaku, tylko dość tłuste. 🙂
SKÓRĘ Z MIĘSEM KACZKI moczy się, lub nie, w sosie fasolowym (nie jest to sos hoisin, jak wmawiają niektórzy) i wkłada się porcję do pszennej, przekrojonej bułeczki.
Natomiast czyste MIĘSO KACZKI zanurza się całe w sosie, układa na naleśniku, dodaje się ogórek i szalotkę i zawija.
I właśnie ta ostatnia wersja jest najsmaczniejsza! Pałaszowaliśmy więc jak szaleni te frykasy. Dziś możemy to powiedzieć z całym przekonaniem, to najsmaczniejsze danie, jakie jedliśmy w Chinach. Oczywiście do tej pory!

Jak przyrządzić kaczkę po pekińsku w Polsce – przepis pod tym linkiem.


Jeden komentarz do “Kaczka po pekińsku – pierwszy kontakt w Chinach”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.