Kanion Colca – królestwo kondora i pastel de papas

Kanion Colca – Region Arequipa – Peru

Kordylierę de Chillan, znajdującą się w regionie Arequipa, przecina na dwie części rzeka Colca, tworząc kanion o tej samej nazwie. Wraz z sąsiednim kanionem Cotahuasi, jest to jeden z najgłębszych kanionów na świecie. Przy głębokości 3400 m i długości ok 100 km stanowi jedną z najważniejszych atrakcji regionu. Dlatego postanowiliśmy go zobaczyć.

Patapampa Mismi
Widok z Patapampa na górę Mismi (5597 m).

KANION COLCA – DOJAZD:
Dojazd do tarasu widokowego, z którego roztacza się widok na dolinę rzeki Colca, rozpoczęliśmy od opuszczenia Arequipy ok. godziny 3.00 nad ranem. Po trzech godzinach jazdy, nasz bus traci zasilanie i odmawia dalszej jazdy. Pierwsza przeszkoda.

Misimi

Tak więc ok 6.00 rano, na 3500 m. n.p.m., przy temperaturze ok. 5°C, stoimy na szosie próbując złapać stopa. W japonkach, krótkich spodenkach i okularach przeciwsłonecznych. Eskapada już zapowiada się ciekawie. Kanion Colca okazuje się wciąż niedostępny dla nas. Kierowca, który się nad nami zlitował, wiózł na nasze nieszczęście wycieczkę lokalsów z dziećmi ale bez aviomarinu. Niewiarygodny fetor wymiocin, podróż na stojąco w przejściu (ale jednak podróż), trwa baaaardzo długą godzinę. Po drodze odwiedzamy pierwszy tego dnia taras widokowy – Patapampa. Wyskakujemy z pojazdu jak korek z szampana, aby choć trochę nałykać świeżego powietrza.

ampato sabacaya
Widok na Ampato (6310 m) i wulkany Sabacaya (5976 m)

Patapampa znajduje się on na wysokości ok. 4890 m n.p.m. Rzadkość powietrza oraz poranne sfumato przedstawiają nam cudowny krajobraz, z widokiem na Ampato (6310m) i wulkan Sabacaya. Niestety, temperatura otoczenia znów nie pasuje do naszych wersji ubrań, bądź na odwrót. Nasze opcje w tej chwili to: marznięcie w Andach albo powrót do śmierdzącego autobusu. Opcja druga wydała nam się mniejszym złem choć absolutnie odrażającym.

Patapampa Mismi

 

Cotahuasi
Zamglony kanion Cotahuasi.

KANION COLCA – WIOSKA CHIVAY:
Kolejny postój w wiosce Chivay miał za zadanie posilić nas śniadaniem i pozwolić zdobyć nowy bus do kanionu. Niestety, posiłek obok śniadania nawet nie leżał (herbata z koką i 1 mała kromka pieczywa z dżemem). Oj będę głodny. Podróżujące z nami Niemki ratowały się zabraną z Arequipy marchewką. 🙂 Po krótkiej przepychance słownej z właścicielką „restauracji” na temat serwowanych dań, wychodzimy na ulicę, aby uniknąć dalszej konwersacji. Temperatura w dolinie już była trochę wyższa, ale mimo wszystko staraliśmy się łapać kleksy słońca, przedostającego się między szczytami i budynkami.

Chivay
Miasteczko Chivay i góra Mismi

W oddali obserwowaliśmy górę Mismi (5597m) i choć mniejsza od poprzednio widzianej Ampato, z perspektywy miasta i doliny, wydawała się bardziej monumentalna i nieco groźniejsza. Po kolejnej godzinie jechaliśmy już w busie w kilka osób (bez infantów), wśród nich señora Rosa Puma – nasza przewodniczka z plemienia Cabana.

Cruz del Condor
Cruz del Condor

KANION COLCA – DOLINA:
Około 10.00 sukces. Dojechaliśmy do głównego punktu widokowego doliny – Cruz del Condor. Krzyż, który tam ustawiono i który w części nadał nazwę miejscu (cruz), znajduje się w najwyższym miejscu kanionu. Druga część nazwy odnosi się do jednego z największych ptaków latających na świecie i niepodzielnego króla tych gór – kondora wielkiego. Czekaliśmy na pojawienie się go dobrą godzinę, nawet zaczęło już nas bawić obserwowanie ludzi określających zbłąkane orły mianem kondorów. Lecz ptak się nie pojawiał, zresztą ilość czekających na niego gapiów była jak dla nas, miłośników bardziej kameralnego zwiedzania, bardzo męcząca. I w chwili, gdy zmęczenie pogodą (tu nasze stroje okazały się już odpowiednie), gdy rozczarowanie i godzina odjazdu skierowały nas do busa – pojawił się.

canion colca

 

Byliśmy akurat w miejscu, gdzie watahy all-inclusowych fotoreporterów nie dotarły, w miejscu, gdzie staliśmy sami, oko w oko z wynurzającym się z głębi doliny królem szybowania. Królem ciepłego powietrza, wielkim samcem kondora olbrzymiego. Zanim unieśliśmy aparaty jego wielkość, jego majestat i jego łaska objawienia się, onieśmieliła nasze migawki w lustrzankach. Ale do czasu.

kondor

Zataczał wielkie kręgi obok nas. Oczywiście dźwięki strzelających migawek gęstniały wraz z przybywającymi falami co bardziej spostrzegawczych turystów. Zaczęło robić się coraz tłoczniej, więc naszym zwyczajem, zaczęliśmy zostawiać pączkujący tłum i już bez soczewek dzielących nas i podniebnego potwora, łapczywie zapisywaliśmy w pamięci jego dumny widok i płynące z tej dumy piękno.

canion colca

 

W drodze powrotnej do Chivay zatrzymaliśmy się w Pinchollo. Rozciąga się tam wspaniały widok na dolinę rzeki i kanion Colca oraz liczne tarasy uprawowe. Znajduje się tam również kamień przedstawiający model tego fragmentu doliny oraz pozostałości grobowców ludu Collagua z czasów przed-kolonialnych.

Colca model
Kanion Colca w miniaturze. Model pól uprawnych wyrzeźbiony w skale.
Collagua tomb
Grobowce skalne ludu Collagua.
Kanion Colca
Kanion Colca – tarasy rolne.
kanion Colca
Dolina ludu Collagua.
Rio Colca
Pola tarasowe i most na rzece Colca.

Pierwotnie dolinę rzeki Colca zamieszkiwały dwa rolnicze plemiona: Collagua i Cabana. Różnice między tymi ludami określał kształt ich głowy. Collagua, naśladując arystokrację Keczua, obwiązywali dzieciom czaszki, czego wynikiem były wydłużone głowy. Lud Cabana tego nie robił, z czego była bardzo dumna señora Rosa. Dziś ta zmienność anatomiczna prawie zanikła, a o dzielących różnicach etnicznych świadczą jedynie dwa odmienne sposoby ozdabiania kapeluszy przez góralki tego regionu.

kanion Colca

Samo słowo colca oznacza charakterystyczny magazyn na zboże w formie kamiennej rotundy przykrytej strzechą. Są one tu jeszcze dziś często spotykane, więc nie powinien dziwić fakt nadania ich nazwy, całemu kanionowi i płynącej w nim rzece.

Kanion Colca

 

O znaczeniu rolnictwa w tym regionie świadczą liczne tarasy. Zarówno funkcjonujące do dziś, jak i pozostałości nieużywanych. Istnieją one od ok. 2000 lat i mają za zadanie zbierać spływającą wodę z topniejącego śniegu na szczytach okolicznych wulkanów i gór.

Colca
Zbiornik zbierający wodę.

Lud Collagua i Cabana po przybyciu hiszpańskich konkwistadorów został zmuszony do porzucenia rolnictwa na rzecz przymusowej pracy w założonych przez najeźdźców kopalniach.  Jako społeczność, plemiona górskie tworzyły dość rozproszoną grupę, dlatego właściciele kopalń przymusili ich do osiedlenia się w czternastu nowo założonych miastach. Można je dziś z łatwością rozpoznać po specyficznym planie urbanistycznym i prawie identycznych bryłach kościołów, wybudowanych w jednym czasie, zawsze przy głównym placu, w każdej z czternastu nowo powstałych planowych, górniczych osadach.

kanion Colca

KANION COLCA – WIOSKA MACA I YANQUE:
Kolejnym punktem naszego wyjazdu była turystyczna tortura – odwiedzenie miasteczka Maca, jednego z owych wspomnianych 14. Gdyby nie kościół wybudowany dla górników i rudy pies w skarpetkach, prażący się na słońcu, wynudzilibyśmy się niemiłosiernie. Ale przetrwaliśmy.

Maca
Kościół w Maca.

 

W Maca można zrobić sobie zdjęcie z jastrzębiem – choć turyści nazywają go kondorem, można wypić tutejszą wersje Pisco sourColca sour (dla miłośników kaktusa – opuncji), można też kupić jakieś pamiątki, wszystko w cenach amerykańskich i niestety też jakość jak dla turystów Amerykańskich.

canion colca
łac. Accipitridae = ang. Condor

Opuszczając to, straszne dla nas miejsce, pojechaliśmy wymoczyć się w gorących źródłach w Yanque. Pomysł wydawał się zacny, dopóki nie zobaczyliśmy rzeczonych źródeł. Jest to bajorko wielkości naszego mieszkania (czyli malutkie), z tłumem „humbaków” wszelkiej maści w środku. Na szczęście zobaczyliśmy to, zanim odwiedziliśmy kasę. Również na nasze szczęście, tuż obok, przepływa Rio Colca. Dokonaliśmy szybkiej reorganizacji planu i za darmo poszliśmy wymoczyć nogi w rzece, smażąc zady na nagrzanych słońcem kamieniach. Może gorące źródła to nie były – rzekę zasilają cieki spływające z topniejących szczytów – czytaj była lodowata, ale odprężenie mieliśmy zagwarantowane.

rio Colca
Kanion Colca i lodowata rio Colca.

KANION COLCA – CO NALEŻY ZJEŚĆ U GÓRALI:
Ostatnim elementem eskapady miał być obiad w Chivay. Zaproponowano nam go w iście kapitalistycznym stylu, jesz ile zmieścisz, za „jedyne” 70 soli (około 85 zł) za osobę. Z oczywistych względów, wybraliśmy spacer na pobliski targ.

Chivay
Miasteczko Chivay, w oddali po lewo „nasz” targ.

Po całym dniu w słońcu, i mimo wszystko w typowo turystycznej atmosferze, możliwość siedzenia wśród Indian Collagua, na drewnianej wspólnej ławie, przy schludnym, ceratowym obrusie, było powrotem do naszego sposobu zwiedzania. Zamówiliśmy jedyne danie, jakie señora przyrządzała – pastel de papa. Zapłaciliśmy 8 soli (niecałe 10 zł) za dwie osoby, a smak ziemniaków zapiekanych z kozim serem, podanych z sałatką z buraczka i groszku w sosie majonezowym, zapamiętamy do końca życia.

Pastel de papa.
Pastel de papa.

Najedliśmy się jak bąki, a jeszcze dostaliśmy w cenie, do obiadu prawdziwą chicha morade. Napój z fioletowej kukurydzy z dodatkiem limonek i przypraw. Odchodząc od ceratowej restauracji góralki wiedzieliśmy, że dlatego wybieramy samodzielne podróżowanie. Dla tych smaków, dla tych chwil i dla tej przyjemności poczucia się choć trochę jak Collagua. No ale nie zawsze taki styl zwiedzania jest możliwy, więc powoli zaczęliśmy kierować się do naszego busu.

kanion Colca

KANION COLCA – DROGA POWROTNA:
Powrót do Arequipy okazał się długi i senny. Nawet biegające wzdłuż drogi dzikie wikunie andyjskie w Narodowym Rezerwacie Salinas i Aguada Blanca, nie wywoływały zainteresowania, nawet naszego. Myśli nasze majestatycznie i ospale szybowały wysoko nad rio Colca i nad Ampato z kondorami, a nasze kubki smakowe rozpamiętywały smak pastel de papa i chicha morady, jedynie stopy cieszyły się czterema godzinami wytchnienia w autobusie.
Kanion Colca
Kanion Colca o poranku.

 

3 komentarze do “Kanion Colca – królestwo kondora i pastel de papas”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.