Palawan dziennik z podróży dzień 10 – podziemna rzeka

Podziemna rzeka – Palawan dziennik z podróży dzień 10

Podziemna rzeka niedaleko miejscowości Sabang niedawno została okrzyknięta jednym z siedmiu nowych cudów natury. Jest częścią wielkiego parku narodowego. Choć z Puerto Princesa jest tu zaledwie 40 kilometrów, wyprawa zajmuje cały dzień.

podziemna rzeka

Przed 6 tradycyjnie budzą nas koguty. Może to te hodowane do walk. Chętnie byśmy teraz z nimi powalczyli… Ale co robić, jak już nas obudziły, wstajemy i leniwie idziemy na śniadanie, z którego znów zabieramy całe mięso (kiełbaski i szynkę) i zanosimy okolicznym kotom.

filipiny-palawan-dzien-10-11

Przed 8 wyjeżdżamy w kierunku Sabang. Podziemną rzekę można zobaczyć bez zorganizowanej grupy, jednak wcześniej trzeba załatwić sobie specjalne, imienne zezwolenie, a na to nie mieliśmy czasu. Wykupiliśmy więc udział w wycieczce. Droga zajmuje nam aż dwie godziny. W Sabang czekają już inne grupy turystów, na nabrzeżu robi się tłoczno.

sabang

Na swoją łódź, która ma nas zabrać w pobliże rzeki, czekamy kolejne dwie godziny. Zaczynamy wątpić, czy podziemna rzeka jest warta takiego poświęcenia. Podobno dziennie na teren parku wpuszcza się tylko 600 osób. Patrząc jednak na dziesiątki kolejno odpływających łodzi, rodzi się w nas pytanie, czy na pewno jest to przestrzegane…

sabang

Po dopłynięciu morzem w pobliże ujścia podziemnej rzeki, przesiadamy się w mniejsze łódki. Dostajemy kaski na głowę oraz audioguide’y. Po chwili przenosimy się w inny świat: otacza nas cisza, ciemność i chłód.

podziemna rzeka

podziemna rzeka

podziemna rzeka

Nikt się nie odzywa, choć nie ma zakazu rozmawiania. W podziemnym korytarzu nie ma zainstalowanych świateł, by nie zaburzać lokalnego ekosystemu. Jedynym źródłem światła jest mała czołówka na głowie naszego sternika. Rzeka płynie bezgłośnie. Zanurzamy w niej palce – woda jest lodowata.

podziemna rzeka

podziemna rzeka

Czujemy się, jak w jakiejś z tolkienowskich opowieści. Jest tu jakaś groza, majestat. Chyba cała nasza grupa to odczuwa, przez 40 minut nikt się nie odzywa. Każdy chyba w głębi duszy zadaje sobie pytanie, jak natura była w stanie stworzyć coś takiego…

podziemna rzeka

podziemna rzeka

podziemna rzeka

Pomimo, że sam rejs po podziemnej rzece trwa zaledwie 40 minut i w perspektywie mamy kolejne 3 godziny powrotu, nie żałujemy. Albo nie – żałujemy, że już musimy wracać. Że nie mogliśmy wpłynąć głębiej. Na to, jak się dowiadujemy, trzeba mieć specjalne zezwolenie, ale podobno jest to możliwe.

podziemna rzeka
W pobliżu podziemnej rzeki mieszkają makaki filipińskie.

Wieczorem idziemy do ‘naszej’ pani z kotami. Nie damy rady wmusić w siebie jej hamburgerów, a że nie sprzedaje dziś innych ciepłych dań, bierzemy tylko chipsy, paczkę soli i jakieś przyprawy. Wychodzi niecałe 50 pesos (4 złote). Dajemy 1000. Babcia wpada w zakłopotanie, bo nie ma reszty. O to nam chodziło. Prosimy, by przyjęła te pieniądze i przeznaczyła na jedzenie dla swoich podopiecznych. Ma łzy w oczach, szczególnie, kiedy przyznajemy się, że to my przez ostatnie dwa dni zostawialiśmy jej kotom kiełbaski. 🙂

filipiny-palawan-dzien-10-12

Podziemna rzeka spełniła nasze oczekiwania. Była świetnym zwieńczeniem naszego pobytu na Palawanie. Jutro lecimy do Manili. Nasza filipińska przygoda powoli dobiega końca…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.