Palawan dziennik z podróży dzień 5 – Nacpan i Nagkalit-kalit

Nacpan Beach i wodospad Nagkalit-kalit – Palawan dziennik z podróży dzień 5.

Mając już dosyć całodziennego pływania w pełnym słońcu po okolicznych wyspach, postanowiliśmy dziś wynająć motor. Poszliśmy do ‘naszego’ biura turystycznego i jako stali klienci zapłaciliśmy tylko 400 pesos – ok. 34 PLN, podczas gdy normalna cena wywoławcza to 700. Po szybkim śniadaniu – chyba jednak nie zostaniemy miłośnikami filipińskiej kuchni – i zatankowaniu naszego motoru, byliśmy gotowi do drogi.

filipiny-palawan-dzien-05-1

Cel pierwszy – Twin Beaches czyli Nacpan i Caitang Beach. Dwie plaże, oddzielone od siebie cienkim przesmykiem lądu, które można oglądać ze szczytu znajdującego się na końcu cypla wzniesieniu. Podobno cud natury, i to tylko 20 kilometrów od El Nido. Uzbrojeni w aplikację z mapą, ruszamy przed siebie. Tuż po wyjeździe z El Nido zatrzymuje nas policja. Wpadamy w lekki popłoch, gdyż żadne z nas nie ma prawa jazdy. Na szczęście, okazuje się, że chodzi o kaski. Wprawdzie dostaliśmy je razem z motorem, ale panuje taki upał i zaduch, że zostawiliśmy je w mieście. Policjant każe nam wracać – bez kasków nie wyjedziemy z miasta. Po nas zatrzymuje jeszcze dwie pary, wszyscy musimy wracać.

filipiny-palawan-dzien-05-2

filipiny-palawan-dzien-05-3

Droga do plaż jest łatwa, raczej nie da się zgubić. Po około 15 kilometrach dobrej drogi należy skręcić w lewo. Ostatnie 4 kilometry do nieutwardzana droga, pełna kamieni i kolein. Po deszczu nie bylibyśmy w stanie tędy przejechać.

filipiny-palawan-dzien-05-4

Po kilkunastu minutach niemiłosiernego trzęsienia, wreszcie dojeżdżamy na miejsce. Musimy jeszcze zapłacić za wjazd (to nowa opłata, a bilety drukowane są na papierze fotograficznym, więc raczej jest to oddolna inicjatywa mieszkańców), parkujemy motor pod palmą kokosową i biegniemy na plażę – najpierw na Caitang.

filipiny-palawan-dzien-05-10

Nie ma tu żywej duszy, jeśli nie liczyć jednego rybaka i dwójki turystów. Spokojna woda, aż chce się od razu wskoczyć. Chcemy od razu iść na punkt widokowy. I tu czeka nas rozczarowanie. Przejście jest zamknięte, stoi strażnik. Tłumaczy, że teren jest zamknięty, gdyż w sądzie toczy się sprawa o prawa własności do niego.

Caitang Beach

Rozczarowani, idziemy na kolejną plażę – Nacpan. Jest o wiele bardziej turystyczna, choć nie ma tu tak wielu osób, jak na plażach odwiedzanych podczas Island hopping. Są bary (ceny, jak w El Nido), można wypożyczyć leżak i parasol za 400 pesos. Plaża Nacpan ciągnie się przez ponad kilometr, można znaleźć ocienioną miejscówkę pod palmami. Jednak fale są tu wysokie, raczej ciężko jest pływać. Większość osób wchodzi tylko do kolan i pozwala, by kolejne fale zakrywały je po pas. 🙂

Nacpan

Nacpan

Nacpan

Nacpan

Spędzamy na Nacpan prawie 2 godziny i mamy dość. Podsłuchaliśmy od siedzących obok Kanadyjczyków, że dalej na północ znajdują się gorące źródła. Sprawdzamy na mapie – rzeczywiście są zaznaczone, ale nie prowadzi do nich żadna droga. Postanawiamy zaryzykować licząc, że  zjazd do źródeł będzie jednak jakoś oznaczony. Po przejechaniu kilku kilometrów główną drogą, asfalt się kończy.

filipiny-palawan-dzien-05-11

Przed nami nieutwardzona droga, którą co chwilę przejeżdżają ciężarówki, wzburzając tumany pyłu. Nie da się oddychać. Po kilku minutach takiej jazdy postanawiamy zawrócić. Szkoda zdrowia, szczególnie, że i tak nie znamy drogi, a w tym kurzu moglibyśmy nie zauważyć zjazdu.

filipiny-palawan-dzien-05-12

Wracając, zatrzymujemy się więc przy drodze do wodospadu Nagkalit-kalit. Od razu podchodzą do nas przewodnicy, proponując swoje usługi. My jednak chcemy iść sami, więc grzecznie odmawiamy. Mówią, że sami nie znajdziemy drogi. Postanawiamy jednak zaufać naszej aplikacji z mapą. Przy wejściu płacimy po 10 pesos od osoby – kolejna oddolna inicjatywa mieszkańców, tym razem nie dostajemy nawet biletów. Jak się okazje, droga wcale nie jest taka ciężka do odnalezienia, wszystkie rozgałęzienia i tak w końcu się łączą.

filipiny-palawan-dzien-05-13

filipiny-palawan-dzien-05-14

Droga jest bardzo malownicza, prowadzi przez pastwiska, potem sad kokosowy, przecina kilkukrotnie rzekę, by wreszcie zagłębić się w lesie.

filipiny-palawan-dzien-05-15

filipiny-palawan-dzien-05-16

Po godzinie niespiesznego spaceru dochodzimy do wodospadu. Poza nami nie ma nikogo. Można się wykąpać, choć woda jest lodowata, a kamienie bardzo śliskie. Chcielibyśmy zostać tu dłużej, ale mamy godzinę do zachodu słońca, a nie chcemy wracać po ciemku, szczególnie, że nie mamy najlepszych butów na ten teren. 🙂

filipiny-palawan-dzien-05-18

filipiny-palawan-dzien-05-17

filipiny-palawan-dzien-05-19

Po powrocie musimy jeszcze zapłacić 50 pesos za parking (ok. 4 PLN). W drodze powrotnej zahaczamy jeszcze od targ w Corong-Corong, miejscowości obok El Nido. Kupujemy trochę owoców, których raczej nie nazwalibyśmy tanimi 🙂 i wracamy do Nido.

Corong-corong

Corong-corong

Jesteśmy tak zmęczeni i poparzeni, że nie chce się nam nawet iść na kolację. Plan na jutro – kolejny dzień z motorem, w końcu cały czas mamy niemalże pełen bak paliwa. 🙂

El Nido

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.