Palawan dziennik z podróży dzień 4 – rajskie laguny

Rajskie laguny – Palawan dziennik z podróży dzień 4.

Po wczorajszych rajskich wyspach przyszedł czas na rajskie laguny, czyli island hopping tour A. Jest to najpopularniejsza wycieczka łodzią w El Nido, o czym mieliśmy się przekonać na własnej skórze.

palawan rajskie laguny

Najpierw jednak musieliśmy załatwić przyziemne rzeczy, czyli zmienić hotel. Znaleźliśmy jeden blisko naszego poprzedniego – w żaden sposób nie opisany, wpadliśmy na niego przypadkowo. Nie ma nawet nazwy. Ale ma pokój z łazienką za 65 złotych za dobę. I internet, który działa gorzej, niż polska TPSA w latach dziewięćdziesiątych.

Po szybkiej przeprowadzce i kolejnych naleśnikach na śniadanie, udaliśmy się do „naszego” biura, by załatwić dzisiejszą wycieczkę. Jako nowi – starzy klienci, dostaliśmy zniżkę po 25 złotych za osobę. Dziś jednak nie mieliśmy już takiego szczęścia, jak wczoraj – okazało się, że razem z nami płynie 20 osób, a łódka jest mała i niewygodna, ze szczątkowym zadaszeniem.

Rajskie laguny – Big Lagoon.
Pierwszym przystankiem była Big Lagoon. Poza naszą, było tu kilkadziesiąt łodzi. Ścisk. Dodatkowo zatrzymaliśmy się daleko od wejścia do laguny, więc mieliśmy wiele do przepłynięcia, a czas naglił. Większość pasażerów wypożyczyła dodatkowo płatne kajaki (po 25 złotych), my jednak przezornie nie wzięliśmy ze sobą pieniędzy, więc pozostało nam szybkie machanie nogami. 🙂

palawan rajskie laguny

Sama laguna jest rzeczywiście zjawiskowa, prowadzi do niej coś na kształt płytkiego korytarza, gdzie woda ma głębokość do kolan. Widoki są cudowne, jeśli nie liczyć dziesiątek turystów. Właściwa laguna ma głębokość 40 metrów, długość kilkuset i nic w niej, poza lazurową wodą, nie widać. Rafa koralowa znajduje się przed wejściem do laguny – tam, gdzie cumują łodzie.

palawan rajskie laguny

palawan rajskie laguny

palawan rajskie laguny

Następny przystanek to typowy snorkeling, przy skalistym wybrzeżu jednej z wysp. Większość naszych współtowarzyszy nie weszła tu do wody, a to błąd, bo rafa była tu najpiękniejsza tego dnia.

palawan rajskie laguny

filipiny-palawan-dzien-04-14

filipiny-palawan-dzien-04-15

Rajskie laguny – Secret Lagoon.
Trzecim przystankiem była Secret Lagoon. Tu do laguny można się dostać jedynie przez niewielką dziurę w skale. Sama laguna jest płytka i mała, mimo to robi wielkie wrażenie. Nieopodal znajduje się prawdziwie rajska plaża – palmy, biały piasek, błękitna woda. Szczęśliwcy z innych grup zatrzymali się tu na lunch – my jedliśmy na łodzi… 🙁

palawan rajskie laguny

palawan rajskie laguny

palawan rajskie laguny
Wejście do Secret Lagoon.

palawan rajskie laguny

palawan rajskie laguny

Rajskie Laguny – Small Lagoon.
Kolejnym punktem była Small Lagoon, bardzo podobna do tej odwiedzonej dziś jako pierwsza. Zresztą leży nawet na tej samej wyspie. Od swojej większej siostry różni się tylko tym, że nie prowadzi do niej długi, płytki korytarz, tylko wąskie, głębokie przejście, w którym trzeba bardzo uważać, by nie wpaść na ostre skały.

Rafa koralowa znajduje się przed wejściem, od strony zatoki. Przewodnik ostrzegał przed jakimiś krwiożerczymi rybami, które upodobały sobie ludzkie łydki. 🙂 Nas nic nie pokąsało, ale ostrzeżenie spełniło swoją rolę – wszyscy poza nami wypożyczyli kajaki…

Filipiny - Palawan

Ponieważ przepłynęliśmy już dziś kilka kilometrów, z ulgą przyjęliśmy informację, że ostatnim przystankiem będzie… po prostu plaża. Seven Commandos Beach. Typowo komercyjne miejsce – z drinkami, zdjęciami z komandosem i domkami na plaży. Ale i tak piękne. Na szczęście przypłynęliśmy tu, kiedy większość grup już odpływała, więc mieliśmy prawie całą plażę dla siebie. Relaks na zakończenie wycieczki.

palawan rajskie laguny

Powrót do hotelu upłynął pod znakiem wsmarowywania w siebie połowy tubki kremu na oparzenia (a przecież było pochmurnie, a my pływaliśmy w koszulkach – magia jakaś?). Szybki hot-dog na kolację i już obmyślamy plany na jutro. Wiemy jedno – chwilowo mamy dosyć wody!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.