Palawan dziennik z podróży dzień 2 – Puerto Princesa i El Nido

Palawan dziennik z podróży dzień 2 – Puerto Princesa i El Nido

Drugi dzień naszej wyprawy rozpoczęliśmy… nocą na lotnisku w Manili. Terminal krajowy, ciasny i bardzo mocno klimatyzowany, dał się nam w kość. Mniej więcej o 3:30 nad ranem pasażerowie zaczęli, w sposób zupełnie nieskoordynowany, napierać na check-in. A że nie ma tu wyświetlaczy, jak na większości lotnisk, a destynacje wypisane są na kartonowych tabliczkach, łatwo sobie wyobrazić, jaki chaos zapanował w hali odlotów.

Palawan dziennik z podróży dzień 2
Nasz samolot na lotnisku MNL

Lot na Palawan, do Puerto Princesa, miał trwać jedynie godzinę. Okazało się jednak, że na lotnisku docelowym warunki nie sprzyjają lądowaniu. Po godzinie krążenia na szczęście niebo się przejaśniło.

Palawan dziennik z podróży dzień 2
Welcome to Palawan!

Postanowiliśmy od razu jechać do El Nido. Tuż po wyjściu z terminala napadli na nas naganiacze, proponując swoje usługi. Wybraliśmy bardzo dobrą ofertę cenową (o 20% niższą, niż oficjalny cennik). Niestety, musieliśmy czekać, aż cały van się zapełni. Zajęło to godzinę. Po tym kierowca rzucił się do jazdy. Jechał jak szalony, jakby chciał nadrobić stracony czas. Staraliśmy się w ogóle nie patrzeć za okno a w czasie wymijania wstrzymywaliśmy oddech, gdyż dla lokalsów podwójna ciągła to najwidoczniej tylko dekoracyjny, nic nie znaczący szlaczek na drodze.

Po 4,5 godziny (w tym dwóch dłuższych przystankach), dotarliśmy na dworzec w El Nido. Choć do plaży nie jest stąd jakoś strasznie daleko, woleliśmy wydać dwa złote na trycykl. Nie mieliśmy zrobionej rezerwacji – nawet nie wiemy, ile tu zostaniemy – ale przed przyjazdem, na lotnisku w Manili, wytypowaliśmy miejscówkę, w której chcielibyśmy się zatrzymać. To Ogie’s Beach Pensionne, zlokalizowany bezpośrednio przy plaży. Uśmiechnęło się do nas szczęście, gdyż mieli ostatni wolny pokój z wiatrakiem, do tego z widokiem na morze, za niecałe 80 złotych. Możemy tu zostać tylko dwie noce, więc jutro będziemy szukać czegoś innego.

Palawan dziennik z podróży dzień 2
Najtańsza opcja na plaży w El Nido, polecana też przez Lonely Planet, więc lepiej rezerwować wcześniej.

Po ekspresowym rozpakowaniu i prysznicu pobiegliśmy na plażę. Do zachodu słońca mieliśmy jeszcze dwie godziny, które wykorzystaliśmy na kąpiel, leniuchowanie i spacer po wybrzeżu El Nido.

Palawan dziennik z podróży dzień 2
Widok z okna 🙂

Kolacja, z musu, „na bogato”, bo nie mieliśmy siły szukać czegoś taniego. Dziś po raz pierwszy od czwartku odpoczniemy w pozycji horyzontalnej. A rano zamierzamy popłynąć na okoliczne wyspy. O ile nie będzie lało.

Palawan dziennik z podróży dzień 2
Zatoka po zachodzie słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.