Wietnam – jak zwiedzić cały kraj w 12 dni

Wietnam zwiedzanie – Porady praktyczne – Azja

Pierwszy raz odwiedziliśmy Wietnam w styczniu 2013 roku. Wybraliśmy lot z Warszawy do miasta Ho Chi Minh, gdzie postanowiliśmy rozpocząć nasz miesięczny pobyt w Azji Południowo-Wschodniej. Jako że dawny Sajgon leży w południowym Wietnamie, to tam rozpoczynamy naszą przygodę, kierując się żabimi skokami ku północy, aż do granicy z Chinami. Jeśli chcesz poznać nasz plan i cennik samodzielnego zwiedzania  -oto on.

Wietnam zwiedzanie

JAK SIĘ DOSTAĆ DO HO CHI MINH (dawnego SAJGONU)?
Dziś bezpośredni przelot do Sajgonu z Warszawy za 1800 zł to oferta. W 2013 roku, gdy upolowaliśmy lot za 2000 zł na Fly4Free, z Warszawy wraz z przesiadką w Moskwie, byliśmy bardzo, bardzo szczęśliwi.
Wylecieliśmy o 19.35, a w stolicy Rosji zastała nas północ czasu moskiewskiego. Spędzając „upojną” noc i dzień na lotnisku Moskwa-Szeremietiewo, poznaliśmy każdy pamiątkowy model jajek w typie Faberge i inne specjały wytwórstwa Rosji. Po kilkunastu godzinach nicnierobienia, nasze zlasowane nudą mózgi rozpatrywały nawet zakup jednego z najbardziej pstrokatych jaj. Ale udało się. Budżet nie nadszarpnięty, stoiska całe, a gate, otwarty o 20.35, w końcu urozmaicił nam dzień.
Sam lot do miasta Ho Chi Minha, z rosyjskimi współpasażerami, to przygoda sama w sobie. Każdy, kto tego doświadczył wie, o czym mówię. Takie doświadczenie wytłumaczyło mi, dlaczego w tym kraju wymyślono kołchoz. 🙂

Wietnam zwiedzanie
Lotnisko Than Son Nhat (SGN).

Wietnam zwiedzanie: LOTNISKO TAN SON NHAT W HO CHI MINH:
Wiza wielokrotnego wjazdu (trip był poszerzony o Tajlandię i Kambodżę) dla Polaków, w 2013 roku, kosztowała 65$ za osobę. I trzeba było pamiętać o zabraniu 2 zdjęć (zresztą na takie samodzielne wyjazdy, warto zabierać ich trochę więcej. Czytaj: RADY DLA SAMODZIELNYCH PODRÓŻNIKÓW) i wcześniej internetowo postarać się o tzw. promesę wizową (koszt: kilka USD) – to tzw. visa on arrival. Gdy udało nam się wyrobić wizy, odzyskać nasze bagaże rejestrowe, i gdy rzuciliśmy ostatnie nienawistne spojrzenia w stronę wciąż trzeźwiejących ‘towarzyszy’ lotu, opuściliśmy lotnisko.

Wietnam zwiedzanie: WIZA
Wizę do Wietnamu można wyrobić już w Polsce, w Warszawie. Trwa to dosłownie 1 dzień i nie jest kłopotliwe. Niestety, jest drogie! Wiza jednokrotna, na 14 dni, kosztuje 230 zł. Jeśli chcemy zostać w Wietnamie miesiąc i wjeżdżać do niego wielokrotnie, musimy liczyć się z wydatkiem 320 zł, czyli ponad 80 dolarów. Tymczasem opisywana wyżej visa on arrival kosztuje odpowiednio 45 i 65 USD. Do tego trzeba dodać koszt tzw. promesy – w polskich biurach jest to nawet około 80 zł, taniej znajdziecie online (im więcej osób aplikuje na raz, tym niższa stawka za osobę, promesę na wizę jednokrotnego wjazdu na 30 dni można obecnie otrzymać już za 6 USD)

Wietnam zwiedzanie
Ruch uliczny i autobusy w Ho Chi Minh.

Wietnam zwiedzanie: Z LOTNISKA DO 1 DZIELNICY W SAJGONIE.
Oczywiście można złapać taksówkę przed portem lotniczym i dostać się w wybrane miejsce. Ale lotniskowe taryfy bywają szokujące, nawet w Azji. Zresztą, lepiej oszczędzać budżet gdzie się da, tym bardziej pierwszego dnia. Warto więc, po wyjściu z hali przylotów, skręcić w prawo i znaleźć autobus do zagłębia hostelowego, w okolicy ulicy Tran Hung Dao, w 1 dzielnicy. Autobus ma przystanek vis a vis Burger Kinga, a jego numer to 152. My jechaliśmy do Pham Ngu Lao, ale nie ma co panikować i starać się odszukać trasę przejazdu na mapie. Pan kierowca, jednocześnie będący kasjerem, zwróci Wam uwagę, że to wasz przystanek. Pamiętajcie więc, że w momencie kupowania biletu warto mu powiedzieć, gdzie chcecie pojechać. Nawet jeśli nie znacie zasad wymowy alfabetu wietnamskiego. Zrozumie.

Wietnam zwiedzanie
Rzeka Sajgon i jej krypy.

Wietnam zwiedzanie: KOMUNIKACJA PO SAJGONIE:
Do autobusów, na przystanku, zawsze wsiadaj od strony kierowcy, chyba, że masz tak wielki bagaż, że utrudni Ci  on dostanie się do pojazdu wąskimi drzwiami z przodu. Bilet kupuje się najczęściej w prowizorycznym biletomacie u kierowcy. Mówisz, dokąd jedziesz, kierowca odpowiada za ile (lub pokazuje), ty wrzucasz kwotę do plastikowej szkatułki (czy co w danym autobusie spełnia tę rolę), a on daje ci (lub nie) bilet. Siadasz, jedziesz i cieszysz się podróżą. Łatwizna.

Wietnam zwiedzanie
Bilet z lotniska do centrum Ho Chi Minh.

Jednak łapanie autobusu na ulicy bywa trudniejsze. Często przystanek jest ustalonym przez tradycję miejscem gdzie, na danej ulicy, wszyscy wsiadają. Jeśli grupa osób czeka na coś, to pewnie to jest przystanek. Taki system w wielu krajach jest normalnością i dobrze się sprawdza. Oczywiście, szczególnie w centrum miasta, są też klasyczne przystanki w iście europejskim typie, z ławeczką, a nawet rozkładem jazdy.
Cena z przejazd po Sajgonie, ok. 30 minutowy, z lotniska do dzielnicy 1, to 10.000 dongów (= 0,5 $) za dwie osoby. Taksówka może być droższa. 🙂

Wietnam zwiedzanie
Nowoczesność i klasyka.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 1. MIASTO HO CHI MINH.
Przylecieliśmy rano, lecz kolejka po wizę, trasa autobusowa do Phan Ngu Lao i poszukiwanie taniego noclegu (200.000 dongów = 10$/noc) sprawiły, że zastała nas godzina 14.00. Zainstalowaliśmy się dość szybko i udaliśmy się zwiedzać najbliższą okolicę.

Wietnam zwiedzanie
Zaułek Phan Ngu Lao.

Najważniejsze wrażenie, jakie odczuliśmy, to niezwykle zeuropeizowany charakter miasta. Spodziewaliśmy się miasta w typie metropolitarnym, ale miasta nie aż tak zachodniego. Zdziwienie rosło z każdym poznawanym zakątkiem.

Wietnam zwiedzanie
Park w okolicy bulwaru Le Loi.

Najpierw udaliśmy się zwiedzić najbliższą okolicę (nazywamy to rozpoznawaniem terenu) i zakupić bilety do Nha Trang. Okazało się to bardzo łatwe (chyba wszyscy w okolicy dzielnicy 1 świadczą usługi turystyczno-hotelowo-komunikacyjne).

Wietnam zwiedzanie
Targ Ben Thanh w 1 dzielnicy (system dzielnic jak jak w Paryżu – francuski).

Dalej poszliśmy do Muzeum Śladów Wojny. Muzeum to pokazuje, niestety dość jednostronnie, walki Wietnamczyków z żołnierzami amerykańskimi. Wspomina też I Wojnę Indochińską i walki z Francuzami, ale jako temat drugorzędny. Może dlatego, że większość odwiedzających to jednak mieszkańcy Ameryki Północnej. Niestety, ignorancja, jaką niektórzy z nich prezentują, zwiedzając to miejsce, przerosła nasze wyobrażenie. Jeden przykład: jedna z odwiedzających Amerykanek głośno wyraziła zdziwienie, że jej kraj w ogóle kiedyś walczył z Wietnamczykami. Widocznie na snapchat-cie tego nikt nie pokazywał. 🙂

Wietnam zwiedzanie

Zmiana czasu, tłumy w muzeum i kontrast pogodowy z Warszawą (był styczeń), zmęczyły nas dotkliwie. Udaliśmy się więc na kolację, którą nie mogło być nic innego, jak tylko pierwsza, prawdziwa, słynna, zupa pho (najlepszą i jednocześnie tanią znajdziecie w Pho Stall na rogu Pham Ngu Lao i Do Quang Dau, i jeszcze podpowiedź: wieczorami, po całym dniu gotowania – zupa jest najlepsza).

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 2. MIASTO HO CHI MINH.
Dzień zaczęliśmy od spaceru nad rzeką Sajgon a stamtąd, wzdłuż niej, na ulicę Dong Khoi. Jest to turystyczne centrum Sajgonu.

Wietnam zwiedzanie
Teatr Miejski na Dong Khoi.

Znaleźć tu można hotele znane z relacji amerykańskich korespondentów wojennych z czasów konfliktu wietnamskiego, katedrę katolicką założoną przez Francuzów i nazwaną, nomen omen, Notre Dame.

Wietnam zwiedzanie
Notre Dame.

Znajduje się tu także siedziba Poczty Głównej projektu Gustava Eiffla, domy mody Dior, Gucci czy Chanel, jak również Siedziba Komitetu Ludowego Partii. Taki melanż przeróżnych ikon.

Wietnam zwiedzanie
Poczta Główna i czuwający portret ‚Wujaszka Ho’ (Chi Minha).

Skoro dopiero wieczorem (23.00) mieliśmy jechać do Nha Trang, więc postanowiliśmy udać się do pobliskiego zoo. Trudno jednoznacznie nam ocenić ten przybytek. Dział kotów jest świetnie reprezentowany (biały tygrys i lew albinos), ornitologiczne okazy nie odbiegają od europejskich klatek, ale terraria herpetologiczne, jeśli można, należy omijać. Szczególnie będąc z dziećmi (w terrariach widzimy przerażone króliki, świnki morskie czy myszki, przytulone do siebie i czekające na śmierć, a obok ogromne węże posilające się na ich oczach jednym z ich towarzyszy. Straszne). Odradzamy z całą stanowczością.
Jednak z ciekawostek zoo można polecić orangutana i antylopę oryks, podobno otworzyli już strefę wolnych lotów dla motyli. Niestety, w trakcie naszych odwiedzin dopiero przygotowywano się do inauguracji tego pomieszczenia.

Wietnam zwiedzanie
Pokaz storczyków w zoo, w Ho Chi Minh.

Wieczorem znów poszliśmy posilić się zupą pho, nawet padło postanowienie dodania jej do naszych codziennych dań w Polsce (i tak się stało, oto link). Zabraliśmy swoje rzeczy z hotelu, obiecując właścicielce, że wrócimy tu za trzy tygodnie (gdyż była bardzo miła i uczynna) i poszliśmy szukać naszego transportu do Nha Trang.

Wietnam zwiedzanie
Nasz pierwszy nocny autobus w Wietnamie. Potem było dużo gorzej.

Był to nowoczesny autokar z miejscem do spania. I był to najlepszy tego typu środek lokomocji, jaki spotkaliśmy w Wietnamie. Wszystkie inne, jakimi później podróżowaliśmy, były lichymi naśladowcami tego typu autokaru. Do dziś nie wiemy, czemu nie trafiliśmy drugi raz na taki transport, choć ceny za przejazd bywały zbliżone.

Wietnam zwiedzanie
Nawet najmniejsze uliczki przygotowują się do święta Tet.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 26. MIASTO HO CHI MINH.
Wróciliśmy jeszcze do Sajgonu kilkanaście dni później, dzień przed obchodami święta Tet. Nasz powrót z Kambodży opóźnił się o 1 dzień, więc nie chcieliśmy ryzykować wycieczki do delty Mekongu, czy do podziemnych tuneli Cu Chi. Ale plany takie mieliśmy. Poświęciliśmy ten dzień na zwiedzanie Muzeum Historii Wietnamu, Wielkiej Świątyni Cao Dai, Pagody Jadeitowego Cesarza i spacer po Cholonie. Zresztą, miesiąc w Azji już nas wystarczająco wymęczył, a perspektywa dwudniowego powrotu do Polski z rosyjskimi ‘towarzyszami’, skutecznie podcinała nam energię do forsowania budżetu, sił i planu. Ale wymienione wyżej miejsca warto jednak zobaczyć.

Wietnam zwiedzanie
Świątynie czamskie w Po Klong Garai.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 3. NHA TRANG – PO KLONG GARAI.
Do Nha Trang dojechaliśmy o 8.00 rano. Poszukiwanie taniego hotelu nie było trudne, więc szybko byliśmy gotowi na wyzwania tego dnia. Zwiedzić czamskie świątynie w Po Klong Garai, 100 km na południe od naszego hotelu. Zadanie było trudne, ale po całym dniu i kilku próbach wyłudzenia od nas pieniędzy, wróciliśmy do Nha Trang z tarczą. Została więc tylko do załatwienia kolacja, standardowo składająca się z zupy pho, i marsz do Oceanu Spokojnego. Niestety, spokojny to on w tym czasie nie był, więc tylko nogi obmyliśmy w zimnych, huczących falach i poszliśmy spać do hotelu.

Wietnam zwiedzanie
Wzburzony Ocean Spokojny w Nha Trang.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 4. NHA TRANG – MOTOCYKLE.
To chyba jeden z tych dni, o których będę pamiętał zawsze. Często w czasie podróży zdarza nam się iść na tzw. żywioł. Tak było i tym razem. Bez większego namysłu, postanowiliśmy wynająć motor. Wydaje się to mało ekstrawaganckie. Jasne. Ale ważne jest to, że żadne z nas nie ma prawa jazdy, znaki drogowe pamiętamy, lub nie, z podstawówki, a jedyne, czym moglibyśmy się poszczycić w tej dziedzinie, to umiejętnością utrzymania równowagi na rowerze. I to nie w każdym wypadku. 😉 Na szczęście, w Wietnamie wystarczy okazać paszport, zapłacić i można jechać, gdzie się chce. Chcieliśmy najpierw wynająć motor i powoli nauczyć się na nim jeździć. Niestety, właścicielka chyba wyczuła moje umiejętności i postanowiła zobaczyć, jak sobie radzę, przed powierzeniem mi cennego sprzętu na cały dzień. Opis tego wydarzenia nie jest tu konieczny. Puentą niech będzie rozmowa obserwujących moje wyczyny crossowe kobiet:

Dama1: On na pewno umie jeździć na motorze?
Dama2: Ależ tak. Tylko w domu ma inny model.

Nie muszę dodawać, kto ukrywa się pod poszczególnymi osobami w tym dialogu. Dama2 wsiadła ze mną na motor i pojechaliśmy, na początku dość chwiejnie, ale jednak prosto, szukać stacji benzynowej. Za każdym następnym razem dostawaliśmy motor z pełnym bakiem i jedynie przy oddawaniu go mieliśmy tankować pod korek. Niestety, nasz pierwszy pojazd był prawie bez paliwa, a nasz cel – stacja, znajdował się kilkaset metrów dalej przy ruchliwej, dwupasmowej ulicy. Wówczas była to dla nas dość przerażająca trasa. 🙂 Trasa, którą przemierzyliśmy bez szwanku na zdrowiu, jedynie nasz nerwy trochę mogły zostać nadszarpnięte.

Wietnam zwiedzanie
Nasz pierwszy motorbike.

Spoceni z nerwów i o chwiejnych ze stresu nogach, jakoś tam dotarliśmy. Na początek starałem się skręcać tylko w prawo. 🙂 Ale że praktyka czyni mistrza, z czasem nawet byliśmy nawet w stanie naprawiać motocykl na ruchliwym moście i nieprzepisowo wyprzedzać malkontentów na ruchliwych skrzyżowaniach. W ostatecznym rozrachunku przejechaliśmy różnymi motorami około 300 km, bez uszczerbku na zdrowiu i duchu. Przynajmniej w moim wypadku. 😉

Wietnam zwiedzanie
I kolejny.

Cena z wynajem była różna w zależności od miasta i tak (za dzień):
w Nha Trang – 100.000 (5$)
w Hoi An        – 120.000 (6$)
w Hue             – 100.000 (5$)
Paliwo to wydatek 60.000 dongów (3$) za pełen bak.

Wietnam zwiedzanie
Nha Trang widziane z Po Nagar.

Oczywiście wynajem motorów dla turystów pociągnął za sobą rozwój płatnych miejsc postojowych przy najważniejszych obiektach w Wietnamie. To też element komunistycznej polityki Doi Moi – otwarcia możliwości robienia biznesów dla mieszkańców. Przy mizernym lub żadnym nadzorze państwa.

Wietnam zwiedzanie
Okolice Nha Trang. Bez motorbike’ów nie do osiągnięcia.

DLACZEGO WARTO WYNAJĄĆ MOTOR: Dzień wcześniej, za taksówkę z naszego hotelu do postoju autobusów, zapłaciliśmy 36.000 dongów. Czyli za cały dzień jazdy motorem, masz 3 przejazdy taksówką. Rachunek jest bardzo prosty. A wygoda i samodzielność komunikacyjna bezcenna. Dlatego polecam takie rozwiązanie.

Wietnam zwiedzanie
Wielki posąg siedzącego Buddy góruje nad pagodą Long Son.

Gdy już nabrałem wprawy w prowadzeniu, pojechaliśmy do pagody Long Son, a stamtąd do wież czamskich w Po Nagar w niedalekiej okolicy miasta.

Wietnam zwiedzanie
Świątynie Po Nagar w okolicy Nha Trang.

Drugą połowę dnia spędziliśmy na motorze zwiedzając wybrzeże do Ninh Hoa, około 30 km na północ od Nha Trang. Dzień zakończyliśmy tym razem zupą pho z kurczaka (phở gà).

Wietnam zwiedzanie
Po Nagar.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 5. HOI AN.
Po kolejnej nocy spędzonej w autobusie, choć już nie tak wygodnym, dojechaliśmy do Hoi An na 8.00 rano. Znaleźliśmy hotel, tym razem z pewnymi problemami. Autobus zatrzymał się przy oddalonym od centrum hotelu, gdzie próbowano nam wcisnąć okropny pokój na zawilgoconym poddaszu. Znaleźliśmy na szczęście inny, tańszy, za 210.000 dongów, w dodatku w samym centrum. Niestety, dotarcie do niego było uciążliwe, bo oddalony był od postoju autobusowego dość znacznie.

Wietnam zwiedzanie
Miasteczko Hoi An.

Udaliśmy się na śniadanie i zaczęliśmy chłonąc atmosferę tego miejsca. Jest naprawdę miłe. W okolicy naszego hotelu znajdował się targ oferujący gigantyczny wybór ryb, warzyw, owoców i kwiatów. Zawiłe małe uliczki i kolorowe domki z XVIII wieku robią przyjemne wrażenie. Niestety, miasteczko to jest dość drogie jak na Wietnam. Ale warto w nim stracić choć jeden dzień dla poczucia jego atmosfery.

Wietnam zwiedzanie
Lampiony nad rzeką Thu Bon w Hoi An.

Owoce morza i ryby są tu wyśmienite. Wracając do hotelu uliczkami rozjaśnionym kolorowymi lampionami, można poczuć leniwą atmosferę nadmorskiej osady rybackiej sprzed lat. Niestety, miejsce to jest coraz popularniejsze, co przekłada się na hałaśliwą muzykę, liczne bary i całą tą stęchliznę kurortowej atmosfery. Ale mimo to warto tu się zatrzymać.

Wietnam zwiedzanie
Nabrzeże w wiosce rybackiej Hoi An.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 6. HOI AN – MY SON.
Rano wynajęliśmy motor i z wydrukiem z google earth oraz wskazówkami z wikitravel postanowiliśmy dojechać do świątyń w My Son (40 km na południowy zachód od Hoi An). To tu na jednym z mostów motor nam zupełnie padł, ale podstawowe informacje z historii motoryzacji wystarczyły, aby uruchomić go ponownie. Turystów słabego ducha mogłoby to zniechęcić, ale nie nas, więc pojechaliśmy dalej. 🙂

Wietnam zwiedzanie
Most nad rzeką Thu Bon, w drodze do My Son.

Świątynie warte są swojej renomy. Nie tylko jako archeolodzy doceniliśmy ich piękno. Ruiny te mają w sobie pewną romantyczną urodę, której nie sposób nie ulec.

Wietnam zwiedzanie
Ruiny Grupy A w My Son. Kiedyś najbardziej imponujący fragment kompleksu.

Spędziliśmy w My Son 6 godzin, włócząc się od świątyni do świątyni i podziwiając dziką przyrodę wdzierającą się na stanowisko. Wracając spieszyliśmy się trochę. Pogoda się psuła, a późnym wieczorem mieliśmy autobus do Hue. Na szczęście motor już nie szwankował, deszcz nas nie zastał w trasie, a na dodatek po powrocie okazało się, że mieliśmy jeszcze niewielki zapas czasu. Wykorzystaliśmy go na kolację i zakupy owocowe na targu.

Wietnam zwiedzanie
Targ w Hoi An.
Wietnam zwiedzanie
Mangostany prawdziwe.

Wieczorem, o 22.00 mieliśmy dostać się autobusem do Danang, a stamtąd jechaliśmy do Hue. Bus który wybraliśmy, mimo że jechał bezpośrednio do Hue i miał być przeznaczony tylko dla turystów (20$), przewoził nas w strasznych warunkach. Na korytarzach jechali upchani lokalsi, w lukach podróżowały klatki pełne drobiu i innych żywych zwierząt. Dowiedzieliśmy się o tym, gdy autobus o około 3.00 nad ranem zatrzymał się z zagrzanym silnikiem a pasażerowie zaczęli się dusić w zamkniętej kabinie. Po opuszczeniu wnętrza naszego środka lokomocji czekaliśmy około 2 godzin na polu pitajowym, cudownie podświetlanym lampami, aż ktoś zatrzyma się i pomoże kierowcy, zabierając część jego ładunku. Z obecnym obciążeniem i pasażerami nie dojechalibyśmy nawet do Da Nang. Ktoś w końcu się ulitował, ale za nie małe pieniądze, jak zauważyliśmy. Ruszyliśmy więc dalej.

Wietnam zwiedzanie
Przeładowany nocny autobus do Hue.

Rano dojechaliśmy do Da Nang; kierowca chciał zrehabilitować się pozostałym pasażerom za nocną przygodę. Zatrzymał się przy plaży. Przy nowo budującym się hotelu.  Bar o dziwo już działał, lecz cała reszta była dopiero rozplanowywana. Oczywiście właściciel autobusu był bliskim przyjacielem właściciela baru, i gdy pozostali turyści śniadaniowali ku radości przewoźnika i właściciela przybytku, my udaliśmy się na plażę. Nas udało się ‘urobić’ właśnie tą plażą. Chłodnym porannym zefirem na niej, nie deptanym nachalną nogą piaskiem, ciepłym muśnięciem fali i szumem oceanu.

Wietnam zwiedzanie

Taki postój to rozumiem.

Wietnam zwiedzanie

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 7. HUE.
Dawną, cesarską stolicę Wietnamu – Hue, zaczęliśmy zwiedzać od Cytadeli i zbombardowanych pozostałości po pałacu cesarskim. Gruzy te, częściowo odrestaurowane, zawdzięczają swoje drugie życie zespołowi konserwatorów kierowanych przez Polaka Kazimierza Kwiatkowskiego.

Wietnam zwiedzanie
Cytadela w Hue.

Tego samego, któremu zawdzięczają odrestaurowanie kolorowe domki w Hoi An.

Wietnam zwiedzanie
Pomnik Kazimierza Kwiatkowskiego w Hoi An.

Miasto Cesarskie robi wrażenie, ale bardziej imponujący jest jednak ogrom zniszczeń, jakie dokonały naloty amerykańskich bombowców. Jeden z pałaców cesarskich, wybudowany w końcu XIX wieku na wzór francuski, zachował się tylko do poziomu podłogi.

Wietnam zwiedzanie

Zwiedzając Hue poza obrębem cytadeli, kupiliśmy bilet, tym razem kolejowy, do Hanoi. A dzień zakończyliśmy na kolacji złożonej z warzywnych sajgonek. Ostatecznie zupa pho nam się przejadła, mimo, że w trakcie wielu degustacji, nie spotkaliśmy dwóch takich samych jej smaków.

Wietnam zwiedzanie

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 8. HUE – OKOLICE.
Znów wynajętym motorem, tym razem postanowiliśmy zwiedzić grobowce cesarskie w niedalekiej okolicy Hue. Zaczęliśmy od grobowca Khai Dinha. Tu na postoju dla motorów, mimo, że wyraźnie była wypisana stawka, zażądano od nas więcej pieniędzy. Takie zachowanie nigdy nam się nie przydarzyło w trakcie całej podróży. Ale tu jednak tak. Może to jakaś mandaryńska tradycja defraudacji pieniędzy w dawnym stołecznym i cesarskim mieście. 🙂 Nieważne – nie chodziło o to 0,10$, tylko o zasady.

Wietnam zwiedzanie
Grobowiec Khai Dinha w okolicy Hue.

Dalej udaliśmy się do grobowca Minh Manga. To chyba najciekawszy z oglądanych przez nas grobowców. Znajduje się po drugiej stronie rzeki Perfumowej, otoczony sadami bananowymi.

Wietnam zwiedzanie
Pawilon w grobowcu Minh Manga.

Warto, będąc tam, przy okazji zakupić kiść bananów i porównać z dostarczanymi do nas południowoamerykańskimi odmianami. Będziecie zaskoczeni. To azjatyckie banany są oryginalne, a amerykańskie to hodowane podróbki. Zasadzone w Ameryce około XVI/XVII wieku, z sadzonek azjatyckich.

Wietnam zwiedzanie

Zwiedziliśmy jeszcze kilka grobowców, już nie tak imponujących, i wróciliśmy, późnym popołudniem, do Hue. Na pociąg do Hanoi za 882.000 dongów (45$/2 osoby) spóźnić się nie chcieliśmy.

Wietnam zwiedzanie
Rzeka Perfumowa.

Wietnam zwiedzanie: PODRÓŻ POCIĄGIEM W WIETNAMIE:
Wysiadając z pociągu, warto zastanowić się, co zrobiło się z biletem. W Wietnamie ten stary brytyjski zwyczaj sprawdzania (w zasadzie to oddawania) biletów w momencie opuszczania dworca wciąż obowiązuje. Jeśli go nie masz, musisz zakupić nowy bilet. Na szczęście nasze się znalazły.

Wietnam zwiedzanie
Bilet kolejowy, w przeciągu pół roku, podrożał o 4.000.

W pociągu można też spotkać uroczych sprzedawców przekąsek. Nad ranem, gdy widoki nas już zmęczyły, pojawił się wózek z ciepłym jedzeniem. Skoro jest możliwość, a brzuchy są puste, czemu by czegoś nie przekąsić? Niecierpliwie, nasze umysły wyobrażały sobie, co tam nam przyjdzie sobie wybrać na śniadanie. Tym bardziej, że zapachy i powolne tempo przesuwania się wózka, zapowiadały jakiś lokalny rarytas. Jakie było nasze rozczarowanie, gdy nasz sąsiad pierwszy kupił sobie śniadanie. Gotowane jajo. Jakie to oczywiste. Analizując poziom głodu, postanowiliśmy jednak zadowolić się tym jajkiem, i gdy już mieliśmy wybrać najdorodniejsze i najbardziej kształtne, nasz sąsiad rozłupał skorupkę a naszym oczom ukazał się balut. Czyli w wersji wietnamskiej 21 dniowy, w pełni rozwinięty zarodek kaczki ugotowany w rosole, w skorupce. Jaja te są uznawane w Wietnamie za przysmak.

Apetyty więc nam gdzieś zniknęły, uśmiechem spławiłem sprzedawcę. A unoszący się wokół smakowity aromat, nagle stracił coś ze swojego uroku. Pasażerowie zajadali śniadanie z lubością i niestety nie bardzo przejmowali się pozostałościami po nim. Umieszczali je na półkach bagażowych, na siedzeniach i pod nogami. Jak łatwo się domyślić, przy każdym mocniejszym szarpnięciu wagonów, resztki w postaci kości, dziobów i łapek, walały się po całym przedziale. Oczywiście spadając na nas, wysuwając się spod naszych siedzeń i przyklejając się do butów. Tak nas przywitała stolica Wietnamu i jej przysmaki.

Wietnam zwiedzanie

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 9. HANOI.
Klimat Hanoi jest zupełnie inny, niż na południu. Jeśli słońce stanowiło problem w Nha Trang, to tu problem stanowił jego brak. W hotelu („klimatyczny” pokój bez okna na 6 piętrze bez windy, ale za to za 10 USD), wygrzebaliśmy bluzy i kurtki przeciwdeszczowe z naszych plecaków i ruszyliśmy zwiedzać. Na pierwszy cel obraliśmy sobie zabalsamowane szczątki Ho Chi Minha.

Wietnam zwiedzanie
Mauzoleum Ho Chi Minha.

Mauzoleum, według architektów wietnamskich, podobno przypomina kwiat lotosu. Nie umiem ustalić, czy chodzi im o rozwinięty pąk, czy też nie. Sam okoliczny plac jest iście socjalistyczny, wielkość jego nawet N. Ceaușescu by zadowoliła.

Wietnam zwiedzanie
„Co nas różni: pomniki bohaterów”.

Samo miasto Hanoi niewiele może zaoferować, przynajmniej podczas lutowej aury. Pod względem cen jest na pewno tańsze od Sajgonu, dlatego zakupy spożywcze nas trochę poniosły. Znaleźliśmy też wycieczkę do zatoki Ha Long, na następny dzień, za 600.000 (30$/2 osoby).

Wietnam zwiedzanie
Jezioro Hoan Kiem.

Wieczorem można udać się na pokaz teatru na wodzie, który jest wart polecenia. Mimo, że obawialiśmy się turystycznej tandety, to jednak spektakl miło się oglądało i nie żałujemy wydanych 200.000 (10$/2 osoby).

Wietnam zwiedzanie
Scena finałowa teatru lalek na wodzie (roi nuoc).

Powrót do hotelu zajął nam trochę czasu, tym bardziej, że było już późno, a od okolic jeziora Hoan Kiem, gdzie znajduje się teatr, do naszego hotelu był niemały kawałek.

Wietnam zwiedzanie
Wieczór w Hanoi.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 10. HANOI – HA LONG.
Obowiązkowym punktem pobytu w Hanoi jest wyprawa nad zatokę Ha Long. Niestety, estyma jaką otacza się to miejsce, nie do końca oddaje jego urok. Po pierwsze myśleliśmy, że mieliśmy strasznego pecha co do pogody. Było bardzo pochmurnie, światło do zdjęć fatalne i od czasu do czasu padało. Nie mówiąc o przenikliwym zimnie.

Wietnam zwiedzanie
Zatoka Ha Long.

Myśląc, że to wina naszego terminu wizyty, wyobrażaliśmy sobie więc, jak w zatoce jest ładnie w inne słoneczne dni. To jednak nie wina terminu. Tam pogoda rzadko dopisuje, a lepsze zdjęcia są najczęściej wynikiem intensywniejszej obróbki Photoshop-owej.

Wietnam zwiedzanie
Łodzie do wynajęcia.

W trakcie wykupionego rejsu masz zagwarantowany posiłek i możliwość zwiedzenia jednej z licznych tu jaskiń, np. Hang Dau Go. Często w jaskini jest cieplej, niż na zewnątrz, gdyż kolorowe reflektory, oświetlające formacje krasowe, podnoszą temperaturę wewnątrz. Jaskini to nie pomaga, ale podoba się turystom. 🙂

Wietnam zwiedzanie
Jaskinia Hang Dau Go.

Rejs trwa cały dzień i jest obowiązkowym punktem zwiedzania Wietnamu, ale przy takiej pogodzie nie najbardziej urokliwym.

Wietnam zwiedzanie
Ha Long.

Wyhuśtani w autobusach i na krypie, która nota bene pękła w trakcie cumowania (na szczęście powyżej poziomu wody), udaliśmy się na kolację i do hotelu, gdzie padliśmy jak młode bobasy. Całodzienne kołysanie usypia najdoskonalej w każdym wieku.

Wietnam zwiedzanie
Wietnam zwiedzanie – my w zimnym Ha Long.

Wietnam zwiedzanie: DZIEŃ 11. HANOI.
Został nam jeden dzień w Wietnamie: za mało na daleką eskapadę, a za dużo jak na miasto. Więc przeznaczyliśmy go na bardzo, bardzo leniwe włóczenie się po stolicy. Robienie zakupów dla najbliższych i dla siebie. Zwiedziliśmy Świątynię Literatury, jeden z najciekawszych zabytków Hanoi, gdzie akurat do Ołtarza Konfucjusza przybywały liczne zastępy uczniów i studentów. Chyba wywołane obawą o pomyślność zbliżających się egzaminów. Wstęp kosztował 40.000 (2$/2 osoby), a to niezbyt wygórowana cena za dobrą ocenę. 🙂

Wietnam zwiedzanie
Świątynia Literatury: prośby i podziękowania.

Zwiedziliśmy też tego dnia Muzeum Więzienia Hoa Lo. Swoisty ‘manifest antykolonialny’, budynek, w którym rząd francuskich Indochin przetrzymywał i torturował więźniów. Podobno gilotyna, która jest tu ustawiona, pochodzi jeszcze z czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej.

Wietnam zwiedzanie
Wieża żółwia w Hanoi. To tu zniknął magiczny miecz na Chińczyków.

Skoro dzień nam się dłużył postanowiliśmy przejść się do Starej Dzielnicy, i wśród kramów oferujących dosłownie wszystko poobserwować, jak ludzie przygotowują się do święta Tet. Jednym słowem zabijaliśmy czas i łapaliśmy energię przed dalszym etapem podróży: Tajlandią i Kambodżą. Do Wietnamu wrócimy na święto Tet.

Wietnam zwiedzanie
Zakupy przed świętem Tet, na targu Dong Xuan.
Wietnam zwiedzanie PODSUMOWANIE FINANSOWE (za osobę):
TRANSPORT (1.961.000 VND = 342 PLN):
Lotnisko – Phan Ngu Lao – 5.000 (powrót kolejne 5.000)
Ho Chi Minh – Nha Trang – 200.000
Nha Trang – Phan Rang-Thap Cham – 120.000 (w dwie strony)
Phan Rang-Thap Cham – Po Klong Garai – 100.000 (w dwie strony)
Nha Trang – skuter na cały dzień – 100.000
Nha Trang – Hoi An – 200.000
Hoi An – My Son – skuter na cały dzień – 120.000
Hoi An – Hue – 100.000
Hue – motocykl na cały dzień – 100.000
Hue – Hanoi (pociąg, miejsca twarde) – 441.000
Hanoi –
 Ha Long (całodniowa wycieczka z obiadem) – 300.000
Hanoi – lotnisko – 40.000
Z Hanoi lecieliśmy do Bangkoku, a do Sajgonu wróciliśmy przez Kambodżę.
Benzyna na nasze przejazdy, razem z parkingami wyniosła – 170.000

BILETY WSTĘPU (539.000 VND = 92 PLN):
Ho Chi Minh – Muzeum Wojny – 15.000
Ho Chi Minh – Zoo – 8.000
Po Klon Garai – 15.000
Nha Trang – Po Nagar i pagoda Long Son – 21.000
My Son – 100.000
Hue – Cytadela – 80.000
Hue – grobowce – 2 x 80.000
Hanoi – Teatr lalek na wodzie – 100.000
Hanoi – Świątynia Literatury – 20.000
Hanoi – Muzeum Więzienia Hoa Lo – 20.000
Hanoi – Ha Long – w cenie przejazdu, patrz transport.
HOTELE, HOSTELE ITP. (1.220.000 VND = 209 PLN/12 DNI) (ŚREDNIO 100.000 VND(17 PLN)/DOBĘ HOTELOWĄ):
Ho Chi Minh – 3 dni x 100.000 = 300.000
Nha Trang – 2 dni x 80.000 = 160.000
Hoi An – 2 dni x 120.000 = 240.000
Hue – 2 dni x 80.000 = 160.000
Hanoi – 3 dni X 120.000 = 360.000
PRZYKŁADOWE CENY:
Ho Chi Minh: 1,5 litra wody – 10.000, sok na ulicy – 5.000, zupa Pho z lemoniadą – 60.000, czapka z daszkiem – 100.000, 4 pocztówki ze znaczkami – 40.000.
Nha Trang: zupa Pho z lemoniadą – 50.000, lodówkowe napoje – 15.000, papierosy – 40.000.
Hoi An: Fanta – 10.000, lampion – 100.000, woda – 10.000, śniadanie owocowe w bardzo dobrej restauracji – 60.000, kolacja w restauracji „na bogato” – 500.000.
Hue: woda 1,5 litra – 20.000, obiad – 45.000, kiść bananów z sadu – 15.000, kadzidełka ręcznie robione – 20.000.
Hanoi: ananas w posypce z przypraw – 5.000, jedzenie na ulicy – 25.000, kolacja z lemoniadą – 45.000, wachlarz – 90.000, lokalne lody a la magnum – 25.000.
ABY PRZEŻYĆ 1 DZIEŃ W WIETNAMIE, 1 OSOBA POTRZEBUJE OKOŁO 500.000 VDN (= 85 PLN).
W tym są ujęte: przejazdy wewnątrz kraju, hotele, wyżywienie, bilety wstępu, wynajem motorów, duże zakupy spożywcze do Polski i drobne przyjemności. Kwota nie zawiera wizy. Dane na 2013 rok.

2 komentarze do “Wietnam – jak zwiedzić cały kraj w 12 dni”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.